Sztuka może pełnić funkcję pogłębiania świadomości ekologicznej

Skąd wzięła się Twoja fascynacja naturą, botaniką?

Ogród i praca z roślinami były mi zawsze bliskie. Jako dziecko prowadziłem jedną grządkę, później organizowałem większą przestrzeń w ogrodzie moich rodziców. Uwielbiam zajmować się przyrodą, szczególnie taką kontrolowaną przez człowieka, zamkniętą w obrębie szklarni czy ogrodu. Naturę w swojej dziewiczej formie bardzo szanuję i czerpię przyjemność z przebywania w niej, ale nie jest ona obszarem mojej eksploatacji artystycznej. Poskromienie i rodzaj antropocentrycznego ujęcia jest głównym elementem mojej twórczości. Nie twierdzę, że ten punkt widzenia jest nadrzędny wobec innych, jestem bardziej obserwatorem tego zjawiska.

Historia związana z moimi działaniami z naturą, tak na poważnie zaczęła się w momencie tworzenia dyplomu magisterskiego w ASP w Katowicach. Ogrody działkowców, szczególnie tutaj w Katowicach, były ogrodzone betonowymi prefabrykatami. Interesowała mnie ta rozbieżność: wybujała przyroda, ale w takiej zamkniętej, betonowej przestrzeni. 

Na czym polegały działania Pracowni Sezonowej?

Koncepcja Pracowni Sezonowej, którą rozwijam wspólnie z Joanną Zdzienicką-Obałek, miała prowokować do różnorakich aktywności i działań związanych z roślinami. Cały pomysł na inicjatywę, a raczej na badania, wynikał oprócz naszych zainteresowań, z wizyty na hiszpańskiej uczelni – Universitat Politècnica de València. Działają tam pracownie, pod opieką profesora José Albelda, które mają na celu budowanie relacji pomiędzy sztuką, środowiskiem naturalnym a samowystarczalnością. W Hiszpanii bardzo popularny jest dyskurs dotyczący ekologii nie tylko w sztuce. Nasz kolektyw zajmuje się też kolekcjonowaniem prac artystów, zbieramy dokumentację procesu powstawania prac w formie wywiadów i fotografii. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się udostępnić te materiały w formie publikacji.

Dla mnie jako samodzielnego artysty bardzo ważny jest proces działania z roślinami i przyrodą. To nieokreślona i trudna materia. Zamierzone projekty nie zawsze kończą się sukcesem. Często pojawiają się pytania o to, na jak wiele mogę sobie pozwolić, czy jesteśmy uprawnieni do tak dużych ingerencji w przyrodę. Namalowałem cykl obrazów o moich niepowodzeniach ogrodniczych, ten proces ich powstawania pełnił funkcję epitafium. Nie jestem ogrodnikiem. Czasem ktoś zwraca się do mnie o poradę, szukając jakiegoś wsparcia ogrodniczego, a tak naprawdę jestem hobbystą, który popełnia błędy i z pokorą poznaje mechanizmy kierujące przyrodą. Tak naprawdę eksperymentuję z nią, co niejednokrotnie bywa drastyczne. 

Pochodzenie ma znaczenie? Czy to, gdzie się wychowałeś, wpłynęło na twoją twórczość? Czy doświadczenia z dzieciństwa przekładają się na Twoją twórczość?

Doświadczenia z przeszłości mają wpływ, na to kim jesteśmy, jednak w moich pracach nie odnoszę się do wątków zaczerpniętych z dzieciństwa. Są to raczej historie i komentarze dotyczące moich bieżących obserwacji rzeczywistości.

Malarstwo, czy też instalacja to dla mnie narzędzia do opowiadania o tym, co obecnie jest mi najbliższe. Jak zachowuje się fasolka w ogrodzie lub czy szpinak w tym roku wykiełkował – to są dla mnie te wątki świadczące o bliskości z naturą, z mojej retrospektywy. 

Co sądzisz o zjawisku deficytu natury u młodych ludzi?

Dla mnie kontakt z przyrodą zawsze był niezbędny. Współcześnie odkrywa się relacje z naturą na nowo. Musimy wykonać sporo pracy, aby zniwelować na powrót dystans, który oddzielił nas od niej.

Kiedy następuje moment, w którym decydujesz się na realizację kolejnej pracy? 

Moje projekty to pewnego rodzaju relacja z obserwacji tego, co się dzieje wokół mnie. Czasem drobne spostrzeżenia stają się pomysłem na projekt. Ostatnio natknąłem się też na niezwykle interesujące sylwetki naukowców, ich badania i biografie stały się impulsem do nowych działań.

Czego ludzie szukają w naturze?

Może zabrzmi to bardzo górnolotnie, ale uważam, że w naturze mogą znaleźć prawdę. Naturą kierują dosyć proste mechanizmy i one są intrygujące przez swoją powtarzalność, cykliczność. Natura może zaspokoić w nas potrzeby fizyczne, psychiczne czy estetyczne. Jest to pewnegorodzaju odskocznia, a wręcz przeciwieństwo stylu życia, który proponuje nam współczesność. Ta forma działania może nas z jednej strony relaksować, a z drugiej pobudzać w nas potrzebę kreatywności. 

Naturalny, czyli jaki?

Najprostszy – będący tym, co jest dla mnie dobre i bliskie.

Jaka jest rola twórców w działaniach związanych ze środowiskiem naturalnym?

Sztuka może pełnić funkcję pogłębiania świadomości ekologicznej. Tak dla twórcy jak i odbiorcy może być narzędziem do poszukiwania swojego miejsca w relacji człowiek – natura. Działania performatywne, aktywizm, a już na pewno land art, stają się często politycznym statementem artysty. Uważam, że pewnych procesów nie jesteśmy w stanie cofnąć, ale my jako twórcy i projektanci swoim działaniem, możemy złagodzić skutki negatywnych zmian w środowisku naturalnym, spowodowanych ingerencją człowieka. 

Co jest wartością, jaką może znaleźć człowiek XXI w., przebywając na łonie przyrody?

Natura może mieć charakter terapeutyczny. Dla mnie ciekawe jest, że skala satysfakcjonującego obcowania z przyrodą może być bardzo różna. Dla jednych wystarczająca będzie roślina doniczkowa – niech to będzie paprotka. Ta paprotka na parapecie może wyczerpać w stu procentach potrzeby nawiązywania relacji z naturą. Oczywiście, możemy to spektrum rozbudowywać i pogłębiać kontakt z przyrodą.

My jako społeczeństwo o określonym stopniu cywilizacji, mamy konkretne oczekiwania odnośnie natury. Lubimy parki narodowe z pięknymi ścieżkami i wyznaczonymi punktami obserwacyjnymi, z widokiem gotowym na zdjęcie. Tak naprawdę większość z nas boi się dzikiej przyrody. Jesteśmy słabi w momencie konfrontacji z siłą żywiołów czy kataklizmów. Wbrew pozorom, może to być doświadczenie oczyszczające.

Obserwacja procesów zachodzących w ekosystemach jest istotą kontaktu człowieka z naturą. Umiejętność dostrzeżenia ich jest bazą do myślenia ekologicznego.

Obecnie hasła takie jak slow life, ekologia, zero waste stały się bardzo popularne. Czy to chwilowa moda, czy szansa na realną zmianę?

Bardzo łatwo ulegamy wpływom i modom, przykładowo mówi się teraz dużo o jakości powietrza, stało się to wręcz sloganem politycznym. Jednocześnie jest to problem, który wymaga dostrzeżenia, a przede wszystkim zrozumienia mechanizmów, z których wynika. Dochodzi do tego poczucie, że nie mamy wpływu na rzeczywistość. Najważniejsze jest jednak, żeby zrozumieć, że małymi działaniami możemy dokonywać zmiany. 
Uważam, że jesteśmy wręcz zmuszeni do zastanawiania się i stawiania pytań dotyczących tych kwestii.

Przekroczyliśmy już dopuszczalne granice w ingerencji w środowisko naturalne, możemy teraz jedynie zastanawiać się nad tym, w jaki sposób łagodzić skutki i konsekwencje tych działań. Jesteśmy do tego zobligowani, nie ma innej drogi. Każde działanie na rzecz środowiska jest dobre. Musimy pogłębiać to myślenie, aby uniknąć powierzchowności, dlatego wierzę w to, że moda może stać się początkiem długotrwałych zmian na lepsze. 

Jaka jest rola twórców?

Z jednej strony stawianie pytań i wskazanie na istniejące problemy, a po części oferowanie jakichś rozwiązań. Osobiście uważam, że z perspektywy sztuki współczesnej ważniejsze są te pytania, odpowiedzi szuka też wielu naukowców. Jestem zaangażowany w liczne warsztaty i spotkania z ludźmi. Istotne jest dla mnie pogłębianie świadomości związanej z przyrodą w połączeniu ze sztuką, budowanie kreatywności, zmienianie sposobu myślenia.

Który z przeprowadzonych do tej pory warsztatów uważasz za najbardziej wartościowy?

Jednym z takich działań, które bardzo chciałbym jeszcze kiedyś powtórzyć, było tworzenie hamaka z pokrzyw. Warsztat Pokrzywy powstał w ramach akcji Zielony Jazdów, na zaproszenie CSW Zamek Ujazdowski. Jednym z głównych założeń było to, żeby działania były niskokosztowe. Były to czasy kryzysu, kiedy to słowo odmieniane przez wszystkie przypadki. Podczas pierwszej wizyty poruszył mnie fakt, że część wzgórza, na którym znajduje się galeria, porastają pokrzywy. Kiedyś były to rośliny, z których korzystano w czasie wojen, brakowało wtedy bawełny, lnu, szlachetnych materiałów. Włókna, które można było pozyskać z pokrzyw, były takim kryzysowym surowcem do produkcji tkanin. Podobno nie były one idealne, ale zapewniały tymczasowe rozwiązanie na trudny czas. Ta historia zainspirowała mnie do wytworzenia
sznurka z pokrzyw, aby następnie stworzyć z niego hamak. Działo się to w czerwcu i lipcu, kiedy materiał nadawał się doskonale do obróbki. Trzeba było zebrać świeże pokrzywy, oddzielić listki od łodyg. Następnie łodygi namoczyć, wygnieść i zwinąć. To było dość zabawne, bo mimo dużych nakładów pracy nie udało mi się uzyskać spektakularnej formy, dużej siatki.  Bardzo lubię tego typu czasochłonne i wymagające skupienia działania, mają dla mnie terapeutyczny charakter. Obojętnie czy opiekuje się drzewem w ogrodzie, czy zbieram igły sosny w lesie, czy skręcam sznurek, sam proces i kontakt z organiczną materią jest najciekawszy. 

Paweł Szeibel, Pokrzywy
warsztat, dokumentacja fotograficzna Zielony Jazdów
CSW Zamek Ujazdowski 2013

Jakie są twoje dalsze plany? 

Chciałbym poświęcić teraz swoją uwagę życiorysom osób, które zajmowały się historią, ekologią, botaniką. Inspirują mnie pionierzy, którzy poświęcili swoje życie propagowaniu myślenia ekologicznego i zgłębianiu przyrodniczej wiedzy.