Uwaga zwracana na środowisko stanie się czymś oczywistym

Jak definiujesz swoją działalność?

Obecnie jestem na etapie poszukiwań. Staram się, żeby wszystkie rzeczy, które tworzę i projektuję, poprzez pewną stylistykę czy rozwiązania konstrukcyjno-formalne miały swój charakter, który można uznać za autorski. Hobbystycznie tworzę unikatowe formy z bioplastiku, a zawodowo zajmuję się projektowaniem urządzeń medycznych, co może być sprzeczne ze sobą. Takie poszukiwania prowadzone w różnych obszarach pozwalają mi wyzwolić kreatywność. Takie podejście sprawia, że zaczynam na nowo definiować projektowanie, na nowo łączyć rzeczy z zupełnie innych obszarów. Projektowanie na potrzeby branży medycznej dało mi bardzo duże doświadczenie, jeśli chodzi o technologię wytwarzania produktów o ściśle określonych wymaganiach i normach. Nauczyło mnie też przede wszystkim odpowiedzialnego podejścia do projektowania, bo tworzę coś, co wpływa na poprawę zdrowia wielu osób. 

Czy jest szansa, że w przyszłości materiały całkowicie ekologiczne będą tak samo trwałe i zastąpią szkodliwe dla środowiska tworzywa sztuczne?

Myślę, że wszystko zmierza w tym kierunku. Powoli zmienia się świadomość producentów. Coraz więcej fabryk, zwłaszcza w Azji, oferuje materiały przyjazne dla środowiska.

Nowe projekty najpierw się prototypuje, a następnie testuje. Jeżeli dany materiał przejdzie testy wytrzymałościowe, wtedy faktycznie może mieć swoje zastosowanie w praktyce. Wydaje mi się, że na razie materiały ekologiczne świetnie sprawdzają w designie „codziennym”, gdzie nie ma aż tak wyśrubowanych norm, a jeżeli chodzi o rzeczy medyczne, to najważniejsze jest nadal bezpieczeństwo użytkownika. To nie może być tak, że obudowa pęknie, że coś się rozszczelni, bo taką cechę ma dany materiał. Wydaje mi się, że zmiana może nastąpić w ciągu najbliższych kilku lat, kiedy częstsze stosowanie ekologicznych materiałów stanie się koniecznością.

Jak zaczęła się twoja przygoda z projektowaniem?

Od zawsze moje zainteresowania szły w kierunku projektowania. Jako dziecko bawiłem się lego, kreowałem różnego typu konstrukcje z kartonów, a zabawy manualne były jednymi z moich ulubionych aktywności. Wzornictwo zafascynowało mnie po raz pierwszy, chyba w gimnazjum, kiedy ktoś pokazał mi katalog firmy VITRA i zobaczyłem piękne meble o ciekawych formach i fakturach. Pierwszy raz miałem styczność z takim zestawieniem pięknych rzeczy, pod jego wpływem zacząłem rysować swoje projekty mebli i krzeseł. W późniejszych latach stwierdziłem, że na pewno chcę coś robić w tym kierunku i iść na wzornictwo.

W liceum byłem mocno nastawiony, żeby zdawać na Akademię Sztuk Pięknych. Zastanawiałem się pomiędzy Szczecinem, Warszawą, a Poznaniem. Ostatecznie padło na Poznań, najbardziej mi się spodobał i tak to się zaczęło

Czy środowisko, w jakim się wychowałeś, miało wpływ na wybór Twojej ścieżki zawodowej i rozwoju?

Materiałem, który zawsze był mi bliski, jest metal, ponieważ mój tata posiadał zakład zajmujący się tworzeniem wyrobów metalowych. W rezultacie miałem dosyć dużą styczność z obróbką metali, uczyłem się od praktyków, jak zachowuje się sam materiał, jakie są jego możliwości i ograniczenia. Oczywisty więc jest fakt, że metale zaczęły się potem pojawiać w moich projektach zwłaszcza realizacji jeden do jeden.

Pierwszym projektem studyjnym wykonanym z metalu był gięty wieszak aluminiowy, potem mój dyplom licencjacki, czyli zestaw łazienkowy z miedzi wraz z metalowymi misami, aż po moją magisterkę, gdzie skupiłem się nad badaniem właściwości i nowego zastosowania siatki cięto-ciągnionej. To właśnie z tej klasycznej siatki w romby zrobiłem swój dyplom. Przez cały rok siedziałem w warsztacie, szukając nowych, ciekawych rozwiązań i struktur. Wydaje mi się, że gdyby nie to, że miałem dostęp do warsztatu, spędzałem tam nieograniczoną ilość czasu i dobrze poznałem ten materiał, to ten dyplom by nie powstał i nie byłbym z niego dumny. W tej pracy bardziej satysfakcjonujący był proces projektowy i to, czego się w trakcie nauczyłem, bo to doświadczenie przydało mi się w kolejnych projektach.

Skąd wziął się pomysł, żeby zająć się szukaniem alternatywy dla szkodliwych tworzyw sztucznych? 

Bioplastiki zacząłem robić na studiach jako temat badawczy w Pracowni Designu Inspirującego u prof. Bogumiły Jung. Bardzo się w to wkręciłem, zaczęły mnie interesować domowe sposoby robienia różnych ciekawych materiałów. Ze względu na ilość pracy, musiałem porzucić ten temat na rok, ale po powrocie do tego materiału z głową pełną pomysłów zacząłem eksperymentować, z różnymi strukturami, kolorem, fakturą i zestawami składników. Zacząłem traktować bioplastik jak tkaninę i szyć z niego różne rzeczy np. portfele. Traktuję to jako projekt koncepcyjny, który pokazuje możliwości materiału, albo w którą stronę można iść.

W przypadku samych portfeli bardzo chciałem uzyskać w materiale strukturę i efekt mięsa, szynki. Była to forma mojej krytycznej postawy wobec projektowania skórzanej galanterii. Jest to celowy zabieg, żeby coś, co jest w pełni wegańskie i ekologiczne naśladowało, to czemu się przeciwstawmy.

Mateusz Sipiora, Bioplastik
formy organiczne wykonane z alg 2019

Jak ludzie odbierają alternatywne, ekologiczne projekty?

Osobiście traktuję moje projekty z półplastiku jako formę ekspresji artystycznej, rodzaj zabawy materiałem i formą, a nie ściśle projektowanie produktu. Chcę pokazać, że każdy może zrobić coś ciekawego sam w domu, jest to forma nauki i zabawy materiałem.

Wydaje mi się, że to trafia do ludzi, że z nieoczywistych surowców i materiałów, powstają przedmioty, które znamy z codziennego otoczenia np. portfel. Interesujące może być też to, jak ciekawe, ładne i interesujące struktury można zrobić tak naprawdę w kuchni, bo wszystkie składniki są łatwo dostępne w naszym domu.

Czy w świecie nowych technologii młodzi twórcy i projektanci mogą jeszcze szukać inspiracji w świecie natury i jej procesach?

Jak najbardziej. Jest to według mnie nawet wskazane, żeby ta inspiracja pochodziła z pierwotnych źródeł. To, co znajduje się w internecie, jest cyfrowym światem wytworzonym przez człowieka, czyli sztucznym tworem. Uważam, że prawdziwa inspiracja, która nie jest powielaniem tego co już widzieliśmy, pochodzi z odkrywania, badania tego co jest wokół nas – natury, przyrody, najprostszych rzeczy, którymi się otaczamy. Często o tym zapominamy.

Oglądając różnego rodzaju strony internetowe ze zbiorem różnych prac tj. Pinterest, czy Behance i robiąc przy okazji research do jakiegoś projektu, stajemy się sfrustrowani. Nie jesteśmy w stanie wymyślić nic nowego, bo widzieliśmy już tyle rzeczy, które zakotwiczyły się nam w głowie. Poprzez nadmiar bodźców i możliwości, znika w nas kreatywność. Dlatego powrót do natury lub zupełne oderwanie się od cyfrowego świata, jest bardzo inspirujące, a wręcz wskazane.

Co sądzisz o zjawisku deficytu natury?

Łatwa dostępność technologii to tylko jeden z powodów. Wchodząc do świata cyfrowego, bycie ciągle online w social mediach, daje nam pewnego rodzaju poczucie kontroli, które może być bardzo uzależniające. W cyfrowym świecie to my decydujemy, co robimy i co się wokół nas dzieje. W świecie rzeczywistym już nie do końca jesteśmy w stanie mieć taką sprawczość i władzę.

Wydaje mi się, że ten romans ze światem cyfrowym jest coraz powszechniejszy, ludzie w pewien sposób odwracają się od takich prostych i trywialnych rzeczy jak wyjście na spacer i zaczerpnięcie świeżego powietrza, bo to nie jest dla nich aż tak atrakcyjne jak obejrzenie serialu na Netfliksie. To jest spory problem. 

Czym jest dla ciebie zrównoważony design?

Według mnie zrównoważony design jest przemyślany i skoncentrowany na tym, co faktycznie stanie się w przyszłości z danym produktem. Głównym odbiorcą designu jest użytkownik – człowiek. W zrównoważonym projektowaniu zaczynamy patrzeć również na aspekt środowiskowy – nie tylko na naszą korzyść wynikającą z użytkowania, ale też na to, co się stanie z produktem i czy nie stanie się on kolejnym „śmieciem” pogłębiającym kryzys klimatyczny. Uważam, że w zrównoważonym projektowaniu przestajemy myśleć tylko o człowieku, a zaczynamy myśleć o tym, co jest wokół nas.

Naturalny, co to oznacza?

To jest ciekawe pytanie, bo ostatnio zacząłem sporo czytać o naturalnych kosmetykach, czy naturalnej chemii domowej… Wszystko wokół zaczyna krzyczeć, że jest „naturalne”. Słowo „naturalny”, tak jak słowo „design”, poprzez sprawny marketing stało się bardzo pojemne i może znaczyć wszystko i nic. Ciężko jest mi powiedzieć, co oznacza naturalny, to z pewnością nadużywane słowo, co prowadzi do tego, że osobiście mam problem z jego definicją. Jest trochę tak jak z definicją designu, każdy ma swoją, przez co jest ich tyle, że w pewnym momencie, sam już nie wiesz, co jest tym designem.

Jaki wpływ mają twórcy na sposób postrzegania otoczenia przez swoich odbiorców?

Jako projektanci jesteśmy odpowiedzialni za projekt – to jaki niesie ze sobą przekaz, jaki będzie w użytkowaniu oraz jak się zestarzeje. Nie możemy sobie pozwolić na projektowanie śmieci – rzeczy kiepskiej jakości, tandety, bo nasza planeta nie jest w stanie tego udźwignąć. Myślę, że wszystko zacznie iść właśnie w tym kierunku, że będziemy coraz większą uwagę stawiać na jakość produktu. 

Gdybyś miał wskazać osoby, którymi się inspirujesz, to kto by to był?

Wokół mnie jest mnóstwo inspirujących ludzi, z którymi mam okazję spotykać się na co dzień. Bardzo inspirujące są dla mnie na przykład zajęcia ze studentami, bo sam ciągle się od nich uczę i właśnie kontakt z uczelnią jest dla mnie ważny i bardzo to lubię.
Przebywając w środowisku akademickim, duża ilość świeżych pomysłów, które mają studenci, ma na mnie i moją kreatywność pozytywny wpływ. Po zajęciach ze studentami i burzy mózgów czuję się napełniony kreatywnością. Lubię to, że studenci, zwłaszcza z młodszych roczników nie są jeszcze wypaczeni przez przemysł i branżę, że mają dużo odważnych pomysłów i awangardowych rozwiązań. 

Czy twórca to projektant i czy projektant jest twórcą?

Kiedyś zetknąłem się z taką ciekawą opinią, która mi bardzo utkwiła w głowie, że projektant tworzy dla ludzi, a twórca – artysta tworzy dla siebie. To jest dla mnie definicja tego, że jako projektant myślę przede wszystkim o ludziach, myślę o tym, do kogo to trafi i potrzebach odbiorców. Jako twórca artysta, to nie jest mój główny wyznacznik.

Jak wyobrażasz sobie świat za kilkadziesiąt lat?

Będzie zupełnie inaczej… W sumie to już się dzieje i zmienia się. Rok temu nikt by nie pomyślał, że na ulicy będziemy chodzić w maskach i że tak wielką wagę będziemy zwracać na higienę. Myślę, że to na pewno pójdzie w kierunku większej świadomości ludzi, większej świadomości konsumenta. Będziemy bardziej rozważni i ostrożni w swoich wyborach, jeżeli chodzi o produkty. Ciężko jest przewidzieć, jak to się wszystko potoczy, ale trend ekologiczny i cała świadomość związana ze zrównoważonym rozwojem, wydaje mi się być silnym nurtem. Coraz większa uwaga zwracana na środowisko stanie się czymś oczywistym, świadomość tego, jaki wpływ mamy choćby zmywając naczynia, czy wyrzucając śmieci.